Gęsina na św. Marcina? Czemu nie?! Ale to już jutro!

Logo Gęsina na św. Marcina udostępnione przez Stowarzyszenie Slow Food Polska

11 listopada to dzień, w którym zwyczajowo pieczono i masowo zjadano gęsi podczas jesiennych uczt świętomarcińskich, zgodnie z przysłowiami:

Dzień św. Marcina, dużo gęsi zarzyna

Na św. Marcina – gęś do komina.

Listopadowy ubój gęsi w przeszłości w wielu krajach Europy wiązał się z jesiennym ubojem bydła i gęsi oraz soleniem, wędzeniem i suszeniem mięsa na zimowe zapasy. Nawiązywał także do wielkich biesiad, które – jak się przyjmuje – mogły mieć związek z krwawymi ofiarami kultowymi, rytualnym zabijaniem zwierząt, składanych w ofierze bóstwom domowym, bóstwom urodzaju oraz cieniom zmarłych przodków. W Polsce tradycja tych uczt i sutych poczęstunków z „obowiązkową” pieczoną gąską świętomarcińską, świeżym pieczywem, bułkami, preclami i słodkimi rogalami najdłużej zachowała się w Wielkopolsce i na Pomorzu. Natomiast na Podlasiu, tradycyjnym specjałem litewskim, były półgęski – połówki patroszonej, surowej gęsi, wędzonej z przyprawami, krojone w plastry i jadane jako wędlina.

Według staropolskiego obyczaju, w średniowieczu, aż trzy dni przeznaczone były na wróżby dotyczące przyszłego roku. Jednym z nich był właśnie dzień św. Marcina, czyli 11 listopada. Dla gospodarzy ważne były szczególnie te przepowiednie, ponieważ uważano, że jest to pierwszy dzień zimy kończący prace w polu.

Podczas świętomarcińskiej biesiady wróżono sobie z ogryzionych gęsich kości – szczególnie z kości piersiowej, jaką też pogodę przyniesie nadchodząca zima.  Kość biała i gładka wróżyła zimę mroźną i suchą, czerwonawa lub sina – długotrwałe słoty, w połowie czerwona – pogodę zmienną z mrozami i odwilżą na przemian, usiana plamkami – częste śnieżyce i zawieje.

A dziś? Dziś mięso gęsie nie jest zbyt popularne to chyba jedno z najbardziej odżywczych rodzajów mięsa. I w sumie nie jest drogie, bo mrożoną gęsinę można kupić za ok. 10-11 zł/ kg poza sezonem i ok. 12-14 zł w sezonie „marcińskim”.

Więc w czym rzecz? Czas obróbki? Nie zrażajcie się! Poniżej kilka przepisów na „gęś samogotującą się” 😀

Najpierw oczywiście zupa np marchewkowa

zupa marchewkowa

 

To było proste.
Teraz drugie danie gęś w warzywach i marynowanych grzybach

ges w warzywach i marynowanych grzybach2

A jeśli zostaną Wam resztki z obiadu? Nie wyrzucajcie!
Najlepiej zrobić pasztet z gęsi tak z zupy, jak i drugiego dania – razem. ;D

pasztet_z_gesi_WM

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.