Poszukiwanie smaku – Czarnogóra

Jadąc do Czarnogóry naiwnie sądziłam, że to spokojnie, mało turystyczne miejsce dopiero odkrywane przez turystów. No cóż, dopiero odkrywane przez turystów może i jest, ale przez turystów z Polski. Serbowie, Albańczycy, Włosi, Francuzi i Rosjanie już dawno bowiem odkryli to urocze, małe państwo na Półwyspie Bałkańskim – cudownie słoneczne, silnie gościnne i rubasznie głośne.
Tak, Czarnogóra, także ta kulinarna, to intensywna mieszanka przeżyć, smaków i doznań.

20160826_183229

Tłoki, korki i tłumy na leżakach. Gorzej niż nad polskim morzem, bo parawanów nie można postawić. 😀 Jednak wystarczy wyjechać poza ośrodki turystyczne, nawet parę kilometrów, a przed nami otwiera się zupełnie inna, całkowicie intymna Czarnogóra. I to właśnie w takich miejscach, a nie przy deptaku, warto szukać szczególnych smaków.

20160826_172035

poszukiwanie_smaku_czarnogora_1

W każdej restauracji znaleźć można sałatkę szopską/serbską. Tak właśnie jest określana w kartach, w restauracjach. Składa się z pokrojonych pomidorów i ogórków z cebulką. Na wierzchu jest posypana serem bałkańskim.

20160826_175445

To co mi osobiście bardzo smakowało, to sałatka z pieczarkami, orzechami laskowymi, pomidorami, ostrym serem i wołowym stekiem w delikatnym sosie musztardowym. Trudno powiedzieć, żeby było to tradycyjne danie 😀 ale jakoś nie mogłam się oprzeć takiemu połączeniu smaków.

20160829_203339

W górach zaś, znajdziemy kuchnię nieco cięższą, kaloryczną. Mięsa, najczęściej z grila, podawane są w naprawdę olbrzymiej, jak na dania ilości. Podawane są na przykład pljeskavica – zraziki z rusztu czy innymi słowy bałkański hamburger, cevapi – paluszki z grillowanego posiekanego mieszanego mięsa, które przygotowuje się bez bułki tartej czy dzigerica – soczystą wątróbkę grillowaną.

20160831_205528

W Durmitorze po raz pierwszy jadłam też jagnięcinę, podawaną z bałkańskim serem.

20160831_205549

No i to co ja osobiście uwielbiam najbardziej, a moja babcia traktuje jako źródło swojej żywotności – gorąca zupa. To przecież podstawa po całym dniu w przepięknych durmitorskich górach. Szczególnie taka, gotowana na jagnięcinie.

20160831_204425

Prawdziwym rarytasem, obok którego nie można przejść obojętnie jest czarnogórskie prosciutto – prszut. To wędzona surowa szynka, którą serwuje się pokrojoną na bardzo cienkie plastry. Suszy się ją na wysokości 900 m n.p.m. w górach Lovćen. Dwa tygodnie moczy się go w roztworze z soli, a następnie pięć-osiem miesięcy wędzi się w stanie rozwieszonym w suchym pomieszczeniu. Przez pierwsze trzy miesiące w pomieszczeniu pali się drewnem bukowym, nie z powodu wędzenia, ale dlatego, aby na szynkę nie siadały muchy!

20160831_102840

Co mnie zaś totalnie rozśmieszyło i zaskoczyło w Czarnogórze? Grill na świeżym powietrzu. Pewnie pomyśleliście „dietetyczna wariatka”, co? A co powiecie na sztukę mięsa (zupełnie dowolnego) kupionego w supermarkecie i jego grillowanie zaraz przy sklepie? Ludzi…. jak na kolejkę na Kasprowy Wierch. Tanio i szybko. Oto sposób na głodnych turystów, co nie? Pierwszy raz coś takiego widziałam, a podróżuję nawet sporo. :)

20160827_194137

20160827_193353

20160827_193411

Całkowicie rozczarowało mnie pieczywo. To znaczy nie było to dla mnie zaskoczenie. Na południe od Tatr i na zachód od Warty (nie licząc świeżej, francuskiej bagietki) pieczywo jest po prostu totalnie marne. Jedyna zjadliwa w Czarnogórze była bułka, przypominająca coś na kształt pity.

DSC03676

Ale, żeby nie marudzić i zrzędzić jedynie, muszę też coś podkreślić. Wędlina, sery czy choćby korniszony (np. w supermarketach VOLI) i słownik google mówiły nam na każdych zakupach, że niezwykle łatwo jest tam kupić podstawowe produkty spożywcze bez E, bez chlorków, bez dodatków i bez konserwantów i bez cukru! A to, mnie po prostu zachwyciło.

20160828_071825

20160831_103724

Co mnie jeszcze zachwyciło? Owoce. Brzoskwinie, winogrona (z nich powstaje czarnogórskie wino), arbuzy. A one wszystkie najpyszniejsze na małych straganikach u tubylców.

20160828_132207

20160828_163854

20160828_184017

Piwosze się niestety rozczarują. Niksicko Piwo, jedyne czarnogórskie, jest no takie… takie … „śródziemnomorskie” 😀 no, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. :)

20160831_204249

Należy podkreślić, że kuchnia tego regionu niestety nie oparła się wpływom zewnętrznym, głównie włoskim. Pizza jest wszędzie, choć czasami na modłę czarnogórską z serem owczym, oliwkami, słoną szynką, grzybami i jajkiem.

20160828_201243

20160828_201307

Podczas  tego wyjazdu nie szukaliśmy smaku.. no nie szukaliśmy szczególnie. On sam nas odnajdował, najczęściej przez przypadek, ale często z czarnogórskiej gościnności. Pewnego dnia, tuż przed wyjściem w góry z naszego wynajmowanego pokoju, zaszedł do nas Pan Gospodarz. Nieco zaskoczona otworzyłam drzwi, a ten z szerokim uśmiechem wysunął w moją stronę talerz pełen smakołyków, mówić „probovaci” – no albo jakoś tak. Był tam własny, słonawy ser z mleka krowiego o typowej bałkańskiej twarogowej konsystencji oraz priganice, czyli takie … nasze trochę racuchy, na słodko i na słono. Mega sycące.

20160831_101006

20160829_130925

A na koniec, już nie o smaku, ale o tym co koniecznie trzeba zobaczyć, bo nadaje klimatu temu miejscu. Kotor. Miasto przepiękne, klimatyczne i niezwykle pobudzające wyobraźnię. Także tę kulinarną.

20160827_164645p

Kilka cen:

chleb – 0,7 euro

woda mineralna 1,5l – 0,60 euro

pivo w markecie – ok. 1 euro

kukurydza w puszce bonduelle – 1,85 euro

ananas w puszce – 1,4 euro

sałata pekińska – 0,60 euro

korniszony – 1,55 euro

mleko – 0,51 euro

ketchup heinz mały – 1,5 euro

śmietana (pavlaka) – 0,95 euro

jajka 10 szt. – 1,50 euro

papryka świeża – 8,50 euro / kg

ser edamski – 5,88 euro / kg

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.